Ocena artykułu MA nr 158 - EBJD "Niebieskołuski książę akwarium"

W majowym numerze Magazynu Akwarium znajduje się artykuł dr Liliany Skublickiej o pielęgnicy Rocio octofasciata Electric Blue Jack Dempsey. Chciałbym jako redaktor portalu akwarium.info.pl ocenić go, ponieważ od dawna nie czytałem tekstu z takimi błędami merytorycznymi....
Nie chciałbym, aby poniższa ocena artykułu dr Liliany Skublickiej była odebrana jako hejt jakiegoś wirtualnego maniaka, jednak poziom artykułu w magazynie drukowanym powinien być zdecydowanie inny. Dlatego też postanowiłem wypowiedzieć się na jego temat.
Bardzo czekałem na tekst o EBJD, ponieważ hodowla tych ryb mnie fascynuje i osobiście przymierzam się do założenia zbiornika wyłącznie dla nich. Od dawna zbieram wszelkie informacje na temat rozrodu egzemplarzy z mutacją, dlatego ucieszyłem się że w Magazynie Akwarium znajdzie się publikacja poświęcona właśnie EBJD. Niestety bardzo, ale to bardzo zawiodłem się na artykule.
 

Już na samym początku autor - dr Lilianna Skublicka - pisze o pielęgnicy jako księciu w procesie rozmnażania. Tym bardziej miałem nadzieję, że będą opisane jej doświadczenia w doborze, rozmnażaniu ryb, tworzeniu samicy z genem blue itp. Autorka artykułu nawiązuje oczywiście do procesu powstawania egzemplarzy z blue genem, ale jest to wiedza czysto teoretyczna.
Po pierwszej części artykułu w której opisana jest wiedza teoretyczna, najprawdopodobniej ściągnięta  z literatury (str. 12-14) przechodzimy do Własnych doświadczeń Pani Liliany na temat hodowli i rozmnażania. I tu przeżyłem prawdziwy szok!
Tekst który zacząłem czytać przypomina opis hodowli bojownika w kuli przez dziecko!! „Blusio”, „książę”, „arystokrata” to określenia ryby, które głównie padają w artykule!
Artykuł opisuje wręcz, jak to pewna dziewczynka zobaczyła w sklepie niebieską rybkę, nazwała ją „Blusio” i postanowiła ją mieć u siebie w zbiorniku. Założyła mu akwarium z doniczką, roślinką i żwirkiem oraz zachwycała się jak podopieczny rośnie!

Nie ma tu opisu wyglądu naturalnego biotopu ryb! Kolejne zbiorniki mają być kopią poprzedniego, ale w innej skali… Dość żenujące i „niegodne” poważnej Pani doktor. Czy oby nie powinna ona próbować odwzorować biotop naturalny gatunku, nawet jeśli zakupiła zwierzę w sklepie zoologicznym z lokalnej hodowli?
W kolejnej części czytamy o tym samym na okrągło. Nagle dowiadujemy się, że do zbiornika został wprowadzony gatunek Devario aequipinnatus. Oczywiście nie ma czym się tu chwalić, ponieważ jest to całkiem odrębny biotop aniżeli omawianej pielęgnicy. Autorka nie wiadomo po co wspomniała o młodych Devario w zbiorniku przepływowym. Chęć pochwalenia się z rozmnożenia gatunku? Wydaje mi się, że tak skoro nie rozmnaża EBJD…
Kolejnym pokazem wątpliwych umiejętności hodowlanych Pani Liliany jest opis przedstawiający obecność pielęgnicy zebry w akwarium ogólnym. Sam fakt, że autorka widzi konieczność wprowadzenia ekipy sprzątającej dno do ryby, która żeruje również przy dnie, jest mało poważne. Sugeruje to natomiast, że zupełnie nie zna ryby którą posiada i o której pisze artykuł. Nie sądzę, by trafiła egzemplarz pływający jedynie w toni i przy powierzchni. Natomiast wprowadzenie tak agresywnego gatunku towarzyszącego, do egzemplarza z natury słabszego, sugeruje w mojej ocenie kompletny brak znajomości specyfiki EBJD. Pokazuje też brak podstawowej wiedzy akwarystycznej! W handlu są przecież dostępne ryby o wiele bardziej spokojne i zgodne z warunkami biotopowymi. Wykorzystanie jako towarzystwa  pielęgnicy zebry jest jednym z najgorszych wyborów!

Cała sytuacja z zebrami jest zwieńczona kuriozalnie. Omawiany „Blusio” ponoć postanowił połknąć jedną z zebr, a następnie po dwóch dniach męczenia się ze zdobyczą w pysku, odgryzł jej głowę… Tu pozostawię ocenę zdrowemu rozsądkowi, oraz doświadczeniu każdego miłośnika ryb pielęgnicowatych.  Osobiście dawno już nie spotkałem się z taką bzdurą, a tu pisana jest przez, wydaje się, poważną autorkę.
Na samym końcu artykułu dowiadujemy się, że dr Liliana jednak nie ma kompletnie żadnego doświadczenia w rozmnażaniu tytułowego gatunku! Ma co prawda w planach dokupienie „księciowi” samicy oraz postawienie większego zbiornika (pewnie znowu z większą doniczką i „przyprószone” dno żwirem), jednak sama do momentu osiągnięcia przez samca dorosłości nie zadbała ani o poprawny dobór obsady, zdobycie samic, nie mówiąc już nawet o podstawowym odwzorowaniu biotopu ryby w opisywanym akwarium.
Na zakończenie Pani Liliana życzy wszystkim udanej przygody z tą rybą. Ja życzę jej tego samego, ale absolutnie nie powinna zajmować się przekazywaniem swojej wiedzy w tym zakresie, tym bardziej w branżowym piśmie akwarystycznym.

Dziwi mnie bardzo fakt, że podobny artykuł został umieszczony w piśmie drukowanym….
Sama Pani Stepnowska – wydawca pisma Magazyn Akwarium taki oto wpis umieściła we wstępniaku:
Moi Drodzy, pewnie wielu z Was domyśla się jak trudno jest, w dzisiejszych czasach dominacji internetu, utrzymać drukowane czasopismo, zwłaszcza niszowe, jak Magazyn Akwarium. Tym bardziej mnie cieszy, że pozyskujemy nowych autorów, że wracają też „starzy" znakomici specjaliści. Takich opracowań nie znajdziecie w powierzchownych i często obarczonych wadami zasobach sieci globalnej.”
Niestety w tym artykule jakości zdecydowanie zabrakło. Atrykuł dr Liliany zawiera tak rażące błędy, że w mojej ocenie nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego.
 
 
Osoby, które maja odmienne zdanie o artykule, proszę o kontakt bezpośredni. Chętnie wysłucham wszelkich uwag (mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)
 
Rafał Kozera
Redaktor Naczelny
www.akwarium.info.pl

 

Copyright © akwarium.info.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie całości lub części artykułów zabronione!